POWROTY

"Witaj w domu", "Dawno Cię nie było", "Tęskniliśmy za Tobą". Chyba lepszego przywitania nie mogłam sobie wyobrazić. Uwielbiam powroty, a to jest chyba jeden z najlepszych powodów dlaczego. Kocham to w Norwegii, że przez pierwsze dni nawet wyjście do sklepu zajmuje o godzinę dłużej, bo wszyscy których spotykasz muszą się dokładnie przywitać i zapytać co u Ciebie. Pierwszy post na tym blogu był o tym, że wróciłam do Polski po ośmiu latach mieszkania za granicą. Kilka tygodni temu również wróciłam, ale tym razem z powrotem do domu - do Norwegii. Co prawda tylko na niecałe dwa miesiące i już jest bliżej wyjazdu niż przyjazdu, ale ja nadal nie potrafię nacieszyć się tym miejscem.

Często się mówi - Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Ja mam ten komfort życiowy, że domów mam kilka a wszystkie są przepełnione miłością i ciepłem. Każde z nich jest inne a ten Norweski, przez lata najmniej doceniany, w ostatnich tygodniach zyskał ogromnie. Przez lata nie doceniałam niczego, kompletnie niczego co mnie otaczało. Nigdy nie chciałam iść w góry, widoki nie robiły na mnie większego wrażenia a zapach morza i ryb przyprawiał mnie o mdłości. Dziś mogę śmiało stwierdzić, że kocham to miejsce całym sercem. Dlatego powroty są takie przyjemne. Wtedy zaczynamy doceniać wszystko czego nie mamy na co dzień.

Nigdy  nie pomyślałabym, że osoba której imienia nawet nie znam, może powiedzieć mi najmilsze słowa. Że wyspa na której mieszkam, nie jest już taka sama odkąd wyjechałam. Że brakuje tu mnie i mojego małego ujadającego szczeniaka – którego jak myślałam, wszyscy nienawidzili za to właśnie ciągłe ujadanie w oknie. Nigdy też nie pomyślałabym, że mój szef kiedy jeden z gości zapytał się o moją narodowość wciął się mi w słowo i odpowiedział "Natalia? Norweżka!". Bo w sumie to pytanie zawsze sprawia mi największy kłopot. Bo niby czuję się Polką, kocham Polskę, ale to chyba Norwegia mnie wychowała i nastawienie do życia mam Norweskie.


Kalvåg
Wyspa, jak już wspominałam, prawie bezludna, ale bajkowa. Wielkością powierzchni prawie nie różni się od moich rodzinnych Wadowic, jednak na całej wyspie mieszka tyle ludzi co w półtora bloku (około 350 osób). Jest to idealne miejsce na ludzi którzy uwielbiają ciszę, spokój i uwielbiają żyć w zgodzie z natura. Pomyśleć że sto lat temu na wyspie mieszkało około 11 000 rybaków, którzy mieszkali w małych domkach zaraz przy morzu. Dziś te domki zostały wyremontowane i są używane jako pokoje hotelowe.

Mimo małej populacji, Kalvåg sam w sobie to jeden wielki żyjący hotel. Jest idealny na ludzi którzy lubią dobrą atmosferę, pyszne jedzenie i nadmorską kulturę. Knutholmen, gdzie pracuję, jest to restauracja, hotel i bar w jednym. W restauracji można skosztować wszystkich darów morza, napić się lokalnych alkoholi i dobrze się bawić. Jeżeli interesujecie się hotelami, Knutholmen jest jednym z Hoteli Historycznych. Dlatego w sezonie letnim, mała wyspa z 300 mieszkańców cofa się sto lat wstecz i znów staje się zaludniona. Taka ciekawostka, że czasami na kolacji przez weekend, potrafi się przewinąć nawet 200 gości (w godzinie 19-21, a w porach lunchu to  nawet nie liczę). Ludzie zjeżdżają autami, jachtami lub campingami.


Za czym najbardziej tęsknię jak jestem w Polsce? 
Za tą wolnością i adrenaliną. Bo wiecie, jak fajnie jest wypłynąć łódką na otwarte morze i po prostu do niego wskoczyć? Wiedząc, że pod tobą jest jakieś 50, 100 albo i więcej metrów do dna? Uczucie nie do opisania, po prostu fantastyczne. Tęsknię też za wolnością i teraz kiedy tu jestem staram się to wykorzystywać do granic możliwości. Jak tylko mam czas i pogoda sprzyja idę w góry, żeby poczuć wiatr we włosach, żeby nabrać powietrza w moje małe płuca i napawać się widokami. Robię dużo zdjęć, żeby potem oglądać je w głośnej i zanieczyszczonej Polsce. Żeby pamiętać to czyste powietrze które nas otacza. 

Za jedzeniem a w szczególności za rybami. Tu wystarczy, że weźmiesz wędkę wyjdziesz dwa kroki za dom i już możesz złapać pysznego dorsza na obiad. A nawet jak nie chce Ci się tego robić, możesz iść do sklepu i wziąć pierwszą lepszą nawet mrożoną rybę i jest przepyszna. Niestety, tego mi najbardziej brakuje. Nic dziwnego, że ludzie w Polsce są źle nastawieni na ryby. Jak prawie wszystkie w sklepach smakują jak woda lub papier i mają pełno ości. 

Za 'cześć'. Tu każdy mówi sobie "cześć", nawet jak kogoś nie znasz lub nienawidzisz, wszyscy sobie mówią "Hei". Mimo małej ludności mijasz kilku ludzi na ulicy, ale wiesz, że zawsze masz się do kogo otworzyć usta. A w Polsce tak trudno jest odezwać się do osoby którą się zna, znało, kojarzy czy followuje na insta czy snapie. Dlaczego?


A najbardziej się cieszę, że mogę się tym wszystkim dzielić z Nim 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Natalia bloguje , Blogger