I SEMESTR ZA MNĄ


Czy to nerwy czy grypa żołądkowa? A tak, to sesja...  

Jeszcze kilka lat temu powtarzałam wszystkim dookoła, że studia są mi do niczego nie potrzebne. Że obecnie studiuje się tylko bezrobocie, a młodzi ludzie (25-30 lat) z mojego otoczenia osiągnęli dużo bez wyższego wykształcenia. Wtedy moimi priorytetami był dom, rodzina, dzieci, zasadzone drzewo. Jak tylko ktoś spełniał te warunki w moich oczach był na mega wysokim poziomie (mimo kredytów, ciężkiej fizycznej pracy). 

Dokładnie rok temu odwidziało mi się. Zamarzyłam móc się dumnie nazywać studentką. Mieć pracę w której będę mogła zabłysnąć intelektualnie a nie być tylko podawaczem. Jako, że do tego doszła nowa wielka miłość, nie mogłam studiować nigdzie indziej niż blisko niego. Dlatego w grę wchodził tylko i wyłącznie Kraków. I tak się stało, że jestem tu gdzie jestem.

SESJA
Osobie z nerwicą (jak ja) pisanie czy uczenie się do jakichkolwiek egzaminów jest jeszcze trudniejsze. Zazwyczaj próbuje wziąć wszystko "na spokojnie", ale wychodzi jak zawsze – nie wychodzi. W mojej głowie rodzą się myśli jak "co jak nie zdam", "co jak będę mieć zaćmienie i kompletnie nic nie napisze" i inne, a w brzuchu zaczyna się rewolucja, która objawia się jak grypa żołądkowa.

Na szczęście już wszystko za mną. Wszystko pozdawane, wszystko w pierwszym terminie, jestem z siebie dumna. Za kilka dni zaczyna się drugi semestr na który będę jeszcze lepiej przygotowana. Moje postanowienia:
- ucz się matematyki systematycznie, a nie jak teraz, że całe półrocze ogarnęłam w dwa tygodnie.
- ucz się wszystkiego systematycznie
- nie odpuszczaj WF, bo potem się nadrabia
- następna średnia ma być na 5.0 (obecnie 4.5)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Natalia bloguje , Blogger