SZCZĘŚLIWI LUDZIE BIEGAJĄ

http://www.gratisography.com/

Żyjemy w czasach kiedy życie przypomina ciągły wyścig szczurów. Biegniemy na przód nie patrząc za siebie. Każdy chce być kimś. Chcemy mieć dużo... dużo wszystkiego. Dążymy do celu, ale po jego osiągnięciu stawiamy sobie nowe cele i brniemy dalej. Wszyscy oczekują od nas zorganizowania na najwyższym poziomie. Musimy połączyć; pracę, dom, studia oraz hobby które często oddalone są od siebie dziesiątkami kilometrów i przy tym mieć czas na odpoczynek. Dlatego gdy zegarek wybija w poniedziałek w głowie wkładamy buty do joggingu, które pozwolą nam przebiec cotygodniowy maraton. Podobno ludzie zabiegani, to ludzie zestresowani i nieszczęśliwi, ale czy na pewno?

Kraj zabiegany VS Kraj płynącej depresji

Obecnie mój plan dnia zaczyna się często już o godzinie 4.30 - kiedy to muszę zebrać się z łóżka, żeby wstać, wziąć prysznic, wyjść z psem, zdążyć na busa który wyjeżdża o 6.03 a to wszystko tylko po to, by wyrobić się na wykłady które zaczynają się o godzinie ósmej. Współcześnie liczą się każde minuty, zielone światło na pasach i uprzejmi kierowcy którzy podświadomie wiedzą, że się śpieszysz i ustępują ci pierwszeństwa na jednym z najgorszych wyjazdów z osiedla. 

Układając grafik, na początku zastanawiałam się, dlaczego nie poszłam na logistykę, bo zgranie busa z tramwajami było dla mnie wielkim wyzwaniem i wydawało mi się, że potrzeba do tego wiele umiejętności. Potem znalazłam dogodnego dla mnie przewoźnika i appkę Jak dojadę i życie stało się o wiele prostsze. (Pamiętam, jak postanowiłam, że do Krakowa będę dojeżdżać, wszyscy się dziwili. Dawali mi tydzień, dwa no, niektórzy miesiąc. Mówili, że nie dam rady wstawać tak wcześnie. Że dojazdy mnie będą męczyć. Może to i lepiej, bo teraz podświadomie cieszę się, że utarłam im nosa.)

Mój plan dnia jest bardzo zapchany. Od rana zazwyczaj jestem w Krakowie, później wracam. Trzeba wyjść z psem, zaliczyć siłownie, jeszcze przydałoby się pouczyć, przeglądnąć notatki, no i spędzić jakościowy czas z drugą połówką. Dzień kończy się tym, że o 21 padam na twarz a poduszka amortyzuje upadek i zaczyna się drugi dzień. 

A z drugiej strony:

Osobiście uważam, że Norwegia jest bardzo dobrym przykładem kraju, gdzie prawie każdy mieszkaniec (przynajmniej w tej części gdzie ja mieszkałam) wyznaje slow life. Zawsze mają dużo czasu, na wszystko, dosłownie. 

Kiedy pierwszy raz przekroczyłam moją małą dwunastoletnią stopą granicę tego kraju, nawet mi się to podobało - ta ich powolność. W szkole mimo, że nie rozumiałam za dużo z ich języka, przez to, że mówili tak wolno mogłam wyłapać parę słówek a potem w głowie skleić to w jakąś całość i coś z danej konwersacji wynieść. Na lekcjach zawsze byłam parę zadań do przodu, przez co nie miałam zadań domowych, co oczywiście też mi się podobało. Do czasu, kiedy stwierdziłam, że więcej się uczę sama niż wynoszę z lekcji. 

Norwegię można sobie wyobrazić na przykładzie kalendarzyka w którym na każdy dzień jest zapisana tylko jedna rzecz. Dlatego kiedy zrobią dwie rzeczy (np. zrobienie obiadu i posprzątaniu domu i to wszystko zamknięte w 24h) muszą ogłosić to na facebooku, a wszyscy biją im brawo. Wiem po sobie, że nawet jak powie się swojemu szefowi, że nie ma się ochoty przyjść dzisiaj do pracy on to zrozumie. 

Po ośmiu latach za granicami kraju fiordów, ten brak energii przeszedł i na mnie. Dlatego między innymi kupiłam psa, żebym musiała wychodzić z domu. Ponieważ po ukończeniu liceum, przeprowadzeniu się z powrotem na moją małą wyspę, moje życie stało się bez celu. Często kiedy nie miałam pracy, to potrafiłam przez tydzień nie wychodzić z domu. Ale przecież miałam tyle wolnego czasu! Za dużo wolnego czasu powoduje, że jesteśmy bardziej leniwi. Bezczynnie uciekają nam godziny, co często prowadzi do depresji. 

Więc kiedy ma się tyle wolnego czasu, czy jest się szczęśliwym?

Podsumowując. Nigdy nie byłam bardziej szczęśliwa niż obecnie. Biegam, ganiam, nie umiem przejść przez pasy nie biegnąc przy tym (z przyzwyczajenia). Owszem, mam zapchany plan dnia, ale jest to o wiele wiele lepsze niż leniwe życie kiedy ma się cały dzień do dyspozycji. Teraz w godzinę zrobię więcej niż kiedyś przez pół dnia. Osobiście uważam, że ludzie, którzy stale są czymś zajęci, są znacznie szczęśliwsi od tych którzy spędzają czas bezczynnie. 

A ty co o tym myślisz?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Natalia bloguje , Blogger