PIES INDYWIDUALISTA - CHARLIE THE WESTIE


Charlie - inaczej czarujący Czarek. Pies rasy West Highland White Terrier, który posiada kilkanaście imion i albo zareaguje na każde, albo na żadne. Charlie jest już ze mną ponad rok. Kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy, był małą białą kuleczką z żółtą wstążką zawiązaną na szyi. Wtedy skradł moje serce i do tej pory go nie oddał.

Mówią "jaki właściciel taki pies" i albo coś w tym jest, albo idealnie dobrałam sobie rasę psa pode mnie. West to niepozornie wyglądający pies - mały, biały, śliczny, kochany z maślanymi oczami, ale w środku to prawdziwy wulkan energii. Są to psy, które bez wątpienia można określić jako niesamowicie wręcz żywiołowe, energiczne, ciekawskie i odważne. Jest ich zawsze wszędzie pełno, kochają biegać, kopać i bawić się. Wpadają czasem na dziwne pomysły i potrafią dokonać niewielkich, ale trudnych w usunięcia zniszczeń. Potrafią być hałaśliwe, ale z własnego doświadczenia wiem, że zależy to od otoczenia. 

Westy są niezwykle kochane ale również dumne. Każdy jeden pies tej rasy to jeden wielki indywidualista, a przynajmniej taką przyjmuje pozę, ponieważ bez miłości swojego właściciela nie potrafiłyby być szczęśliwe. Nie znoszą być same, izolowane, nie cierpią gdy nikt nie zwraca na nie uwagi. Za każdym razem jak wracam do domu to Charlie stoi na dwóch łapkach i tańczy coś a la taniec hula, kręcąc przy tym pupą. Czasem jak nie mam czasu się z nim przywitać, to dla niego jest jak cios w policzek. Potem siedzi taki na sofie i ukradkiem spogląda na mnie czy może już mam czas i chęci go pogłaskać i posłodzić mu jaki to on nie jest piękny. Izolowanie psa, to dla nich jak kara. Zamykanie Westa w innym pokoju, kiedy przyszli do ciebie goście, nie zostanie odebrane przez niego pozytywnie. Ja mogłabym śmiało się założyć o to, że jak bym zamknęła go na pare godzin to po otworzeniu drzwi zastałabym pokój nie do poznania. Westy uwielbiają testować cierpliwość właściciela domagając się jeszcze większej uwagi, większej ilości luzu czy  też możliwości robienia czegoś, co dotąd było im zakazane.

Mój Czaruś mimo tego, że jest bardzo energiczny, jest też leniuszkiem - a to chyba ma po mnie. Jest bardzo wyrozumiały i kiedy ja nie czuję się na siłach, żeby zwlec się z łóżka przed 13, pies dotrzymuje mi snu. W domu nie pamiętam kiedy ostatni raz się załatwił. Dla niego wyjście z domu w godzinach wczesnoporannych to katorga. Nie da się psa dobudzić. Uwielbia spać przykryty kołdrą. Jest małym przenośnym kaloryferkiem, który nie raz uratował mnie podczas choroby. Uwielbia się przytulać, bardziej niż mój chłopak. Czaruś nie ma nic przeciwko, żeby położyć się obok, głowę umiejscowić na mojej ręce - i tak spać przez pół nocy (a dla mojego Michała, tak się spać przecież nie da...).

Na co dzień zdrowe i odporne, jak wszystkie psy całkowicie białe, tak i westie często cierpią na przeróżne alergie np. atopowe zapalenie skóry, długotrwałe w leczeniu i bardzo niekomfortowe dla psa. Mój pies niestety jest alergiczny, przychodzą okresy, że mogłabym zamieszkać u weterynarza. Obecnie leczymy łapy i to pomarańczowe w okół pyska.

Dlatego jako posiadaczka energicznego czworonoga po przeprowadzce do Polski zauważyłam dość spory problem. Tu nie ma gdzie wyprowadzać psa. Wszędzie zakazy; "zakaz wyprowadzania psów na place zabaw", "zakaz wyprowadzania psa na części zielone przed blokami", "zakaz wyprowadzania psa na tereny rekreacyjne". Mój pies musi się wybiegać a tu nie ma gdzie. Nie jestem fanką puszczania psów wolno, żeby sobie biegały po całym osiedlu. Z resztą, jak ja bym puściła psa ze smyczy, to tyle bym go widziała. 

U mnie w mieście nie ma żadnego miejsca przeznaczonego dla psów. A co blok to nowy plac zabaw. Z niektórych placów widzisz drugi który znajduje się kilka kroków dalej. Czy to jest takie potrzebne? W czasach komputerów, gdzie dzieci częściej wychodzą z domu w celu pójścia do sklepu niż na plac zabaw. 

W tym celu napisałam do Burmistrza naszego miasta. Nawet nie sądziłam, że tak miło zareaguje na mój pomysł. Napisałam, czy nie dało by się zagospodarować i ogrodzić kawałka ziemi, żeby można było psa puścić wolno, niech sobie pobiega za piłką. Niech choć na chwile poczuje wolność. Podobno pomysł przekaże dalej, z niecierpliwością czekam jak się sprawa rozwinie.

Charlie i poranna joga:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Natalia bloguje , Blogger