POWROTY

"Witaj w domu", "Dawno Cię nie było", "Tęskniliśmy za Tobą". Chyba lepszego przywitania nie mogłam sobie wyobrazić. Uwielbiam powroty, a to jest chyba jeden z najlepszych powodów dlaczego. Kocham to w Norwegii, że przez pierwsze dni nawet wyjście do sklepu zajmuje o godzinę dłużej, bo wszyscy których spotykasz muszą się dokładnie przywitać i zapytać co u Ciebie. Pierwszy post na tym blogu był o tym, że wróciłam do Polski po ośmiu latach mieszkania za granicą. Kilka tygodni temu również wróciłam, ale tym razem z powrotem do domu - do Norwegii. Co prawda tylko na niecałe dwa miesiące i już jest bliżej wyjazdu niż przyjazdu, ale ja nadal nie potrafię nacieszyć się tym miejscem.

Często się mówi - Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Ja mam ten komfort życiowy, że domów mam kilka a wszystkie są przepełnione miłością i ciepłem. Każde z nich jest inne a ten Norweski, przez lata najmniej doceniany, w ostatnich tygodniach zyskał ogromnie. Przez lata nie doceniałam niczego, kompletnie niczego co mnie otaczało. Nigdy nie chciałam iść w góry, widoki nie robiły na mnie większego wrażenia a zapach morza i ryb przyprawiał mnie o mdłości. Dziś mogę śmiało stwierdzić, że kocham to miejsce całym sercem. Dlatego powroty są takie przyjemne. Wtedy zaczynamy doceniać wszystko czego nie mamy na co dzień.

Nigdy  nie pomyślałabym, że osoba której imienia nawet nie znam, może powiedzieć mi najmilsze słowa. Że wyspa na której mieszkam, nie jest już taka sama odkąd wyjechałam. Że brakuje tu mnie i mojego małego ujadającego szczeniaka – którego jak myślałam, wszyscy nienawidzili za to właśnie ciągłe ujadanie w oknie. Nigdy też nie pomyślałabym, że mój szef kiedy jeden z gości zapytał się o moją narodowość wciął się mi w słowo i odpowiedział "Natalia? Norweżka!". Bo w sumie to pytanie zawsze sprawia mi największy kłopot. Bo niby czuję się Polką, kocham Polskę, ale to chyba Norwegia mnie wychowała i nastawienie do życia mam Norweskie.


Kalvåg
Wyspa, jak już wspominałam, prawie bezludna, ale bajkowa. Wielkością powierzchni prawie nie różni się od moich rodzinnych Wadowic, jednak na całej wyspie mieszka tyle ludzi co w półtora bloku (około 350 osób). Jest to idealne miejsce na ludzi którzy uwielbiają ciszę, spokój i uwielbiają żyć w zgodzie z natura. Pomyśleć że sto lat temu na wyspie mieszkało około 11 000 rybaków, którzy mieszkali w małych domkach zaraz przy morzu. Dziś te domki zostały wyremontowane i są używane jako pokoje hotelowe.

Mimo małej populacji, Kalvåg sam w sobie to jeden wielki żyjący hotel. Jest idealny na ludzi którzy lubią dobrą atmosferę, pyszne jedzenie i nadmorską kulturę. Knutholmen, gdzie pracuję, jest to restauracja, hotel i bar w jednym. W restauracji można skosztować wszystkich darów morza, napić się lokalnych alkoholi i dobrze się bawić. Jeżeli interesujecie się hotelami, Knutholmen jest jednym z Hoteli Historycznych. Dlatego w sezonie letnim, mała wyspa z 300 mieszkańców cofa się sto lat wstecz i znów staje się zaludniona. Taka ciekawostka, że czasami na kolacji przez weekend, potrafi się przewinąć nawet 200 gości (w godzinie 19-21, a w porach lunchu to  nawet nie liczę). Ludzie zjeżdżają autami, jachtami lub campingami.


Za czym najbardziej tęsknię jak jestem w Polsce? 
Za tą wolnością i adrenaliną. Bo wiecie, jak fajnie jest wypłynąć łódką na otwarte morze i po prostu do niego wskoczyć? Wiedząc, że pod tobą jest jakieś 50, 100 albo i więcej metrów do dna? Uczucie nie do opisania, po prostu fantastyczne. Tęsknię też za wolnością i teraz kiedy tu jestem staram się to wykorzystywać do granic możliwości. Jak tylko mam czas i pogoda sprzyja idę w góry, żeby poczuć wiatr we włosach, żeby nabrać powietrza w moje małe płuca i napawać się widokami. Robię dużo zdjęć, żeby potem oglądać je w głośnej i zanieczyszczonej Polsce. Żeby pamiętać to czyste powietrze które nas otacza. 

Za jedzeniem a w szczególności za rybami. Tu wystarczy, że weźmiesz wędkę wyjdziesz dwa kroki za dom i już możesz złapać pysznego dorsza na obiad. A nawet jak nie chce Ci się tego robić, możesz iść do sklepu i wziąć pierwszą lepszą nawet mrożoną rybę i jest przepyszna. Niestety, tego mi najbardziej brakuje. Nic dziwnego, że ludzie w Polsce są źle nastawieni na ryby. Jak prawie wszystkie w sklepach smakują jak woda lub papier i mają pełno ości. 

Za 'cześć'. Tu każdy mówi sobie "cześć", nawet jak kogoś nie znasz lub nienawidzisz, wszyscy sobie mówią "Hei". Mimo małej ludności mijasz kilku ludzi na ulicy, ale wiesz, że zawsze masz się do kogo otworzyć usta. A w Polsce tak trudno jest odezwać się do osoby którą się zna, znało, kojarzy czy followuje na insta czy snapie. Dlaczego?


A najbardziej się cieszę, że mogę się tym wszystkim dzielić z Nim 

Czytaj dalej »

PRZYKŁADOWY JADŁOSPIS NA DIECIE ROZDZIELNEJ (+ PRZEPISY)

Kilka dni temu dodałam post o tym jaką dietę stosuję (co ruszyło moją wagę), dziś dodam kilka przepisów, żeby lepiej zobrazować Wam jak to działa. Przy układaniu menu diety rozdzielnej, należy zaplanować przynajmniej trzy posiłki dziennie. Jeśli w tym czasie pojawi się chęć sięgnięcia po przekąskę, można spokojnie zaspokoić ją owocem. W diecie rozdzielnej trzeba unikać produktów, które łączą w sobie tłuszcze i cukry. Czyli wszelkich rodzajów ciast, słodyczy i chipsów. Zdrowe tłuszcze, jak wysokiej jakości oleje i oliwę, w niewielkich ilościach (na przykład łyżka oliwy do warzyw) można spokojnie łączyć z węglowodanami. Unikamy kukurydzy i ziemniaków, bo mają dużo cukru.



Przykładowy jadłospis z przepisami na 3 dni

# Dzień 1
Śniadanie: Grahamka zapiekana z mozzarellą i pomidorami:
- bułka grahamka
- 4 plasterki mozzarelli
- łyżeczka oleju rzepakowego 
- szczypta suszonego oregano
- 4 plasterki pomidora
- ząbek czosnku
- szczypta soli morskiej
- świeża bazylia

Przekrój grahamkę na pół. Wyciśnij ząbek czosnku na bułkę. Mozzarellą pokrój w plastry i skrop oliwą oraz posyp ziołami. Na bułce ułóż plaster mozzarelli i pomidora. Oprósz solą. Wstaw bułki do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i zapiekaj przez 10 minut. Podawaj udekorowane bazylią.

Drugie śniadanie: owoc
przykładowo 4 mandarynki

Przekąska/lunch: Warzywne frytki (przepis na 2 porcje)
- mały batat lub 2 marchewki
- pietruszka
- bulwa selera
- podłużny buraczek
- 2 łyżki oliwy
- przyprawy: po 1/2 łyżeczki czosnku granulowanego, suszonej bazylii, oregano, cząbru i szczypta soli morskiej

Warzywa obierz i pokrój w słupki. Polej oliwą i posyp ziołami. Wykładaj porcjami na papier do pieczenia i piecz przez 20 minut w 200 stopniach.

Sos ziołowy: wymieszaj mały jogurt ze szczypiorkiem, pieprzem, solą i ulubionymi ziołami. 

Obiad: Pulpeciki ze szpinakiem (2 porcje)
- szklanka świeżego 
- mała cebula
- 300 gram mięsa mielonego z indyka 
- 3 łyżeczki posiekanego szczypiorku 
- 1 jajko
- łyżka otrąb owsianych
- sól morska, pieprz, cząber
- 2 łyżki oleju rzepakowego nierafinowanego
- 3 łyżki sezamu

  Cebulę drobno posiekaj, wsyp na patelnię, dodaj łyżkę oleju i lekko posól. Zeszklij, następnie dodaj posiekany szpinak lub jarmuż, posyp pieprzem i duś przez 20 minut. Wystudź. W misce wymieszaj mielone mięso z warzywami z patelni, przypraw szczyptą ziół. Dodaj roztrzepane jajko, otręby, szczypiorek i wymieszaj.
  Formuj małe kuleczki, obtaczaj w sezamie i smaż na łyżce oleju na rumiano. Następnie przykryj pokrywką i duś na małym ogniu przez 10 minut do miękkości. Podawaj z surówką z marchewki (marchew i jabłko zetrzyj na tarce, wymieszaj).

Kolacja: Sałatka fasolkowo-jajeczna
- 250-300 gram zielonej fasolki szparagowej
- 2 plastry wędzonego łososia
- dymka ze szczypiorkiem
- paczka rukoli
- oliwa
- limonka
- 2 jajka
- pomidorki koktajlowe
- 2 ząbki czosnku
- sól morska, pieprz czarny, łyżka miodu, łyżeczka sosu sojowego
- łyżka sezamu 

  Fasolkę szparagową zblanszuj przez 5 minut we wrzątku. Z 2 łyżek oliwy, wyciśniętego czosnku, soli, pieprzu i soku z limonki zrób marynatę. Wrzuć do niej blanszowaną fasolkę, zostaw na 10 minut. W tym czasie ugotuj jajko na półtwardo.
  Na patelni rozgrzej miód, sos sojowy, dodaj fasolkę, sezam i wymieszaj. Na talerzu ułóż rukolę i pokrojone pomidorki, posiekaną ze szczypiorkiem dymkę, fasolkę z sezamem, a na koniec plasterki łososia podzielone na mniejsze części oraz ćwiartki jajka.

# Dzień 2

Śniadanie: omlet z szynką
- jajko
- posiekany ząbek czosnku
- łyżka stołowa posiekanego szczypiorku
- plasterek szynki pokrojonej
- łyżka stołowa posiekanej natki pietruszki
- pieprz
- odrobina oliwy do posmarowania patelni

W misce rozbij jajko z przyprawami i posiekanym czosnkiem. Dodaj szynkę i szczypiorek - wszystko wymieszaj. Wlej jajka na lekko naoliwioną patelnię, przykryj pokrywką i smaż na małym ogniu. Przed podaniem posyp natką.

Drugie śniadanie: Sok warzywny
(pomidorowy, wielowarzywny, ze świeżej marchewki)

Przekąska/lunch: Kolorowe szaszłyki z indyka (2 porcje)
- 3 kolorowe papryki
- cebula czerwona
- cukinia
- 200 gram filetu z indyka
- 2 łyżki oliwy
- cząber suszony
- wyciśnięty ząbek czosnku lub cubrzyca zielona
- sól morska, pieprz czarny
marynata do indyka - 50 ml jogurtu greckiego, łyżka musztardy, łyżka miodu płynnego, łyżka oliwy, szczypta mielonej kolendry, sok z limonki 2 łyżki - wszystko wymieszać.

  Warzywa pokrój w większą kostkę,, wrzuć do miseczki, zalej oliwą i dodaj czosnek, cząber, pieprz. Dokładnie wymieszaj.
  Indyka pokrój w grubszą kostkę i zamarynuj. Wstaw do lodówki na 20 minut.
  Na patyczki do szaszłyków nabijaj kolejno kawałek indyka, paprykę, cebulę, cukinię, znów kawałek indyka itd. Zawiń szaszłyki w papier do pieczenia jak cukierki i piecz na grillu lub w piekarniku przez 15-20 minut w 200 stopniach. Jedz z ogórkiem kiszonym.


Obiad: Łosoś zapiekany na szpinaku (2 porcje)
- 2 kawałki łososia lub pstrąga łososiowego bez ości (300 gram)
- 100 gram szpianku świeżego lub mrożonego
- por
- 2 ząbki czosnku
- 2 łyżki oliwy
- sól morska, pieprz, cząber, oregano
- 400 ml mleka krowiego lub kokosowego
- limonka
- plaster sera feta
- 500 gram warzyw: brokuły, kalafior, fasolka, marchewka
- łyżka sezamu

  Łososia skrop lekko limonką. Przypraw ziołami, solą i pieprzem. Zieloną część pora o długości 15-20 cm sparz wrzątkiem i drobno pokrój. Białą posiekaj. Szpinak rozmróź i posiekaj. Zeszklij pora na oliwie, dodaj szpinak, czosnek, cząber, oregano, sól pieprz, mleko. Duś przez kilka minut, aż mleko wyparuje.
  Szpinak przełóż do formy żaroodpornej. Na wierzchu ułóż rybę. Wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piecz 20/30 minut.
  Podawaj z warzywami ugotowanymi na parze lub w lekko osolonej wodzie. Posyp warzywa sezamem.

Kolacja: Jogurt + pokrojone w słupki warzywa
Marchewka, kalarepka, seler naciowy, ogórek, rzodkiewki, pomidorki koktajlowe

# Dzień 3

Śniadanie:
2 kromki razowego chleba z ziarnami posmaruj twarożkiem, połóż na wierzch ugotowane jajko, wędzonego łososia, sałatę i szczypiorek.


Drugie śniadanie: owoce
Pokrojone mango lub brzoskwinie, borówki, truskawki - 200 gram

Przekąska/lunch: Aromatyczna sałatka z pieczonymi warzywami
- bakłażan
- 1/2 szklanki zielonej soczewicy lub fasolki mung
- mały batat lub marchewka
- cebula czerwona
- papryka czerwona
- 1/2 szklanki pokrojonej cukinii mini
- 2 ząbki czosnku w łupince
- 2 łyżki oleju rzepakowego lub oliwy 
- świeży lub suszony tymianek, czosnek granulowany, sól himalajska, pieprz, łyżeczka miodu płynnego
- zielenina (natka pietruszki lub świeża kolendra)
- garść sałaty lub szpinaku

  Bakłażan pokrój, posól i odstaw na 10 minut. Następnie spłucz i osusz - tak pozbędziesz się goryczy.
  Obrany batat (marchewkę), cukinię, cebulkę, paprykę i bakłażan pokrój w plasterki lub słupki czy kosteczkę. Polej oliwą i miodem, posyp solą, czosnkiem w łupince oraz tymiankiem. Piecz warzywa w piekarniku przez 20 minut w 200 stopniach.
  W tym czasie ugotuj soczewicę - 25 minut w lekko osolonej wodzie. Odsącz, delikatnie wymieszaj z warzywami, wyciśniętym z łupinek czosnkiem i listkami sałaty. Posyp zieleniną

Obiad: cukinia faszerowana kurczakiem i mozzarellą (2 porcje)
- spora cukinia
- 100 gram filetu z kurczaka
- por
- 10 pieczarek
- kulka mozzarelli
- świeża mięta i bazylia
- 50 ml bulionu z kostki eko
- sól, pieprz, cząber suszony
- 2 łyżki oliwy

  Cukinię przekrój wzdłuż i wydrąż z pestek. Oprósz solą i pieprzem. Kurczaka pokrój w kosteczkę, przypraw solą, cząbrem, pieprzem i przez 5 minut smaż z posiekanym porem na oliwie. Następnie dodaj pokrojone pieczarki, podlej bulionem i duś przez 10 minut aż wywar sie zredukuje. Nadziej cukinię mięsem z pieczarkami, a na wierzch ułóż pokruszoną mozzarellę. Następnie zapiekaj przez 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

Kolacja: Jajka w papryce
Plaster papryki czerwonej smaż na łyżce oliwy przez 30 sekund. Następnie w środek plastra wbij jajko i posyp świeżym szczypiorkiem. Usmaż do pożądanej konsystencji. Podawaj z pomidorami i kiełkami.

Czytaj dalej »

W LATO CARDIO NIE MUSI BYĆ NUDNE


Aktywność fizyczna powinna być dla nas po pierwsze przyjemnością a w drugiej kolejności przynosić korzyści zdrowotne. Każdy powinien indywidualnie do swoich możliwości dobrać taką formę wysiłku, która dostarczy niezapomnianych wrażeń, a także wspomoże nasze dążenie do zdrowia, między innymi poprzez optymalizację masy ciała. Treningiem pozwalającym zredukować zbędne kilogramy i wzmocnić cały organizm, jest właśnie tytułowy trening cardio o którym już kiedyś wcześniej pisałam.

Trening cardio to nie tylko męczenie przez godzinę rowerka czy bieżni. Bieganie bez celu z zegarkiem w ręku i liczenie odpowiedniego tętna. Jest to trening wytrzymałościowy oraz tlenowy, którego podstawą jest wykonywanie ćwiczeń umiarkowanych, przez dłuższy czas. Trening cardio zmusza do pracy każdy mięsień, zwłaszcza sercowy, dzięki czemu przez organizm przepływa więcej krwi. To z kolei wpływa na poprawę ukrwienia tkanek i przyśpiesza metabolizm. Częste trenowanie serca poprawia jego funkcjonowanie: zwiększa się wydajność i wzmacnia się siła skurczu. 


HALO! Jest lato! Trening cardio nie musi być nudny! Marsz na bieżni już nie będzie ci się śnił po nocy. Są ćwiczenia o wiele bardziej przyjemne, które również pomagają spalić tkankę tłuszczową.

1. Osobiście zamieniłam bieżnię na marsze/biegi w góry. Na wyspie na której mieszkam jest dużo szlaków krótszych i dłuższych które idealnie nadają się na trening cardio. Jeden szlak to dosłownie górka (95 m.n.p.m) na którą można wybiec w 15/20 minut która idealnie zastępuje interwały. Nierówne podłoże pomaga nam ćwiczyć również stabilizatory, które na bieżni nie dostają większego wysiłku. Na inne góry trzeba liczyć z 2 godzinki (tam i z powrotem). W pakiecie z wykonanym cardio dostaje się piękne widoki, które nie raz zapierają dech w piersiach nawet mi, która mieszka na tej wyspie już 9 lat. (zainteresowanych zapraszam na snapchat: ntly.k na którym często dodaje snapy z okolicy oraz instagram).


2. Nordic walking, który jest coraz bardziej popularny. Wbrew pozorom marsz z kijkami potrafi dać w kość i angażuje i wzmacnia więcej mięśni ciała niż przy zwyczajnym chodzeniu czy joggingu. Mięśnie ciała jak klatki piersiowej, tricepsy, bicepsy ramiona i brzuch są również inaczej stymulowane niż w zwykłym marszu. Jest to świetny spalacz tłuszczu, a co za tym idzie alternatywa dla nudnej bieżni. 

3. Warto również skorzystać z roweru. Latem można wybrać się na przejażdżki na łonie natury, co pozytywnie wpłynie także na samopoczucie, a  sam wysiłek fizyczny, będzie odbywał się na świeżym powietrzu. Osobiście nie mogę się już doczekać, aż wrócę do Polski i nabędę wymarzony już od dawna rower i będę robiła sobie wycieczki w nieznane. 

4. Basen otwarty. W Polsce temperatury afrykańskie, otwarte baseny zbijają kokosy na biletach, ale przynajmniej w mojej okolicy podczas gdy basen rekreacyjny jest wypchany na maxa, to na basenie sportowym jest zaledwie garstka osób. A tu można połączyć przyjemne z pożytecznym. Przepłynięcie 50 metrów 15 razy w ciągu 30-40 metrów może być świetną formą spalania tkanki tłuszczowej, która także wzmocni całe ciało (zwłaszcza plecy) a także rozluźni je podczas pływania. 



Kajaki to również świetna forma aktywności fizycznej! Jednak ja uważam, że Ci osobnicy to pewnie rasowi hadcorzy. Otwarte morze i kajaki, adrenalina chyba 300 % powyżej mojego maksimum. 

Jednak pamiętaj! Trening aerobowy to jeden ze sposobów na uzyskanie wymarzonej sylwetki. Nigdy jednak nie należy wykonuwać go przed treningiem na siłowni. Najlepsze efekty - spalanie podskórnej tkanki tłuszczowej - występuje, gdy przed cardio zostanie wykonany trening siłowy. 



A ty jaką formę treningu aerobowego wybierasz?

Czytaj dalej »

CO RUSZYŁO MOJĄ WAGĘ


Pewnie każda z was która ćwiczy, ma czasami takie okresy w swoim życiu kiedy waga po prostu staje i nie chcę się za nic ruszyć. Jest to dobry znak, kiedy już jesteśmy u celu, jednak kiedy nadal nie jesteśmy zadowolone z naszych efektów zaczyna się problem. Nie widzimy żadnej poprawy w naszym wyglądzie a nawet wydaje nam się, że trochę pęczniejemy. Ja byłam w takiej stagnacji od kilku miesięcy i mimo tego, że jadłam racjonalnie i zdrowo, na siłownie chodziłam, cardio było robione tak jak być powinno - wyglądałam spoko, ale nie był to wygląd z moich marzeń. 

Pewnego razu pobłądziłam trochę w internetach i trafiłam na artykuły które mówiły, że żeby schudnąć należy unikać połączenia na talerzu mięsa (białko) + warzywa + węglowodany (kasze, makarony, ziemniaki, ryż). Jak dla mnie było to kosmiczne nieporozumienie, bo przecież od zawsze wiadomo, że zbilansowany posiłek u każdej ćwiczącej osoby to zazwyczaj kurczak, ryż i warzywa. Jednak jedząc tak skomponowane posiłki stabilizują naszą wagę.  Niestety jak chcemy trochę zrzucić, musimy przestać łączyć niektóre makroskładniki. I czytając o tym dużo opinii za jak i przeciw, muszę przyznać, że to faktycznie działa i chudniemy


Dlatego mój talerz w obecnej diecie opiera się na połączeniach:
  • mięso/ryby/nabiał + warzywa
    lub
  • węglowodany + warzywa
Co ruszyło moją wagę? Moja dieta od ponad miesiąca opiera się na zasadach niełączenia określonych makroskładników oraz stosowania produktów o niskim indeksie glikemicznym (jak przykładowo ksylitol zamiast zwykłego białego cukru). Dzięki temu mogę jeść większe porcje i nie przejmować się kaloriami (ani wagą produktów!). Niestety jest jedno ALE: podczas redukcji stanowczo trzeba wykluczyć pewne produkty takie jak wyroby z mąki pszennej (np. makarony, naleśniki, kluski) oraz produkty skrobiowe (głównie ziemniaki). Eliminując te składniki sprawimy, że nasz żołądek będzie się naturalnie kurczył, dzięki czemu zmniejszy się nasz apetyt i po zakończonej redukcji będziemy mogli jeść wszystko, ale w mniejszych ilościach.

Wykluczone z diety produkty pęcznieją i rozpychają żołądek, co sprawia, że mamy w nim więcej miejsca i w rezultacie jemy więcej. Na dodatek w połączeniu z mięsem i tłuszczem są trudno trawione. Kiedy zaś trafiają do przewodu pokarmowego, szybko podnoszą poziom cukru we krwi, który potem gwałtownie spada - co wywołuje wilczy głód. 

Wiem, że miesiąc to bardzo mało i trudno w sumie o jakieś większe efekty. Jednak uwierzcie mi na słowo, miesiąc temu wyglądałam jak mały świnek a teraz się sobie nawet podobam!




Czytaj dalej »

WEEKEND W ZAKOPANEM/ POLECANY NOCLEG



Kilka tygodni temu, kiedy Polska grała swój pierwszy mecz tegorocznym Euro, wybraliśmy się razem z moim chłopakiem na spontaniczny wypad do Zakopanego. Pewnego dnia, zorientowaliśmy się, że minęło już pół roku 2016 a my nie ruszyliśmy się po za nasze miasto. Codzienność i monotonia nie jest dobra dla nikogo, a w szczególności dla związku.

Chyba każdy wie, że spontaniczne wypady na wycieczki to są te najlepsze i najmilej wspominane. Zapewne jest to spowodowane tym, że planowanie noclegu, transportu itp. zamyka się do szybkich wyborów przez co unikamy zbędnych kłótni i nerwówki. My zarezerwowaliśmy pokój 1,5 godziny przed wyjazdem, pakowanie nam zajęło jakieś 20 min i transport na pociąg ogarnęliśmy na styk, bo przyjechaliśmy na miejsce dosłownie na 3 minuty przed odjazdem pociągu. 

Wybawiliśmy się, odpoczęliśmy i co najważniejsze spędziliśmy razem świetny weekend (i to bez kłótni!). Mimo, że Zakopane to góry i aż się prosi wyjść gdzieś dalej, wejść gdzieś na szlak, poobcować z naturą my spędziliśmy ten czas "po miastowemu". Zwiedzanie Zakopanego ograniczyliśmy do Krupówek, Gubałówki i kilku restauracji. W dzień meczu wybraliśmy się do strefy kibica, gdzie razem z tysiącem (ok tysiąc to przesada, ale było naprawdę duuużo ludzi) kibicowaliśmy naszym.

Jak coś mi się bardzo spodoba to lubię to polecać innym. Dlatego i Wam chcę polecić chyba jeden z najlepszych (i w miarę normalnych cenach) nocleg na samych Krupówkach, są to Pokoje Zamoyskiego. Od samego początku zostaliśmy powitani przez przemiłą Panią (ogólnie wszystkie Panie tam pracujące to złoto kobiety, które zawsze witają wszystkich z uśmiechem i pomogą we wszystkim). Otrzymaliśmy pokój na samej górze z widokiem może i nie na góry, ale na miasto co mi w ogóle nie przeszkadzało. Pokój i cały hotel bardzo czysty, utrzymany w nowoczesnym stylu z górskimi akcentami. Najbardziej zauroczyły mnie podświetlane obrazy które wisiały w całym hotelu. W cenie z pokojem otrzymaliśmy śniadania w restauracji, która znajduje się pod pokojami. Ci co bardziej kojarzą Zakopane, jest to restauracja , która wieczorami zamienia się na dansing z żywą muzyką.

Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam takie miejsca, może dlatego, że sama w podobnym pracuje. Miejsce z tradycjami i swoimi wytworami. W Watrze (nazwa restauracji) produkują swoje własne piwo, którego musicie spróbować. My razem z Michałem wzięliśmy sobie nawet litr jako pamiątkę z "wakacji"

Poniżej kilka zdjęć pokoju, widoku oraz jedno z śniadań. Zwróćcie uwagę na ten fantastyczny obraz i łazienkę, tak powinna wyglądać łazienka w każdym hotelu, gdyż nie jest to taka zwykła łazienka z kafelkami. Cała jest zrobiona z dwóch elementów sklejonych razem po środku, przez co znika problem fug i można łatwo utrzymywać czystość.



I trochę Zakopanego, nic szczególnego jednak fajnie się bawiło w turystę




Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Natalia bloguje , Blogger